Kiedyś Polacy i Rumuni, a teraz Hindusi

Autor artykułu Bernard Padoan przypomina, że dla belgijskich związkowców problemem byli do tej pory polscy budowlańcy, czy rumuńscy kierowcy samochodów ciężarowych, a teraz stają się nimi hinduscy specjaliści z sektora IT. "Dla Setca (socjalistycznego związku zawodowego) dumping socjalny może mieć wiele twarzy" - pisze "Le Soir".

W piątek pod brukselską siedzibą hinduskiej firmy zajmującej się usługami IT Tech Mahindra zorganizowano demonstrację. Przedsiębiorstwo, które wyspecjalizowane jest w obsłudze sektora telekomunikacyjnego czerpie korzyści z outsourcingu, coraz częściej występującego delegowania obsługi zadań informatycznych do wyspecjalizowanych przedsiębiorstw. Jak podaje "Le Soir" Tech Mahindra przejął w 2014 r. obsługiwanie jednej z firm telefonii komórkowej w Belgii BASE, a kilka miesięcy później spółka zaczęła pracować dla kolejnego gracza na rynku Mobi star (obecnie Orange).

Interesuje Cię, jak kwalifikacje językowe pracowników wpływają na ich skuteczność w biznesie? Dowiesz się tego podczas jednego z wystąpień na HR TECH Summit 2017 r. - największej bezpłatnej konferencji HR, już 27 kwietnia!

Belgowie są za drodzy

Związek Setca przypomina, że w ubiegłym roku Tech Mahindra zapowiedział zwolnienie 70 pracowników - "belgijskich pracowników", którzy będą "systematycznie zastępowani przez hinduskich, którzy są tańsi".

Przypadek tego przedsiębiorstwa to dla związkowców tylko przykład całego systemu stopniowo wprowadzanego od kilku lat, w którym największym problemem jest delegowanie pracowników. Tu problemem dla Belgów, ale też Francuzów i innych zachodnich nacji są Polacy, a także inni pracownicy z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, którzy po rozszerzeniu UE zaczęli być mocno obecni na zachodnich rynkach pracy.

[-OFERTA_HTML-]

Korzystny status pracowników z Indii

Indie, co oczywiste nie są w UE, ale na mocy umowy z Belgią status pracowników z tego kraju jest uregulowany. "Od wczesnych lat 2000 obserwowaliśmy przybywanie pierwszych hinduskich pracowników, zwłaszcza w sektorze bankowym, ale od kiedy w 2006 r. podpisano belgijsko-hinduską umowę bilateralną nastąpiła eksplozja" - mówi cytowany w "Le Soir" sekretarz generalny Setca Jean-Pierre Boninsegna.

Hinduscy pracownicy korzystają z tego, że ich składki na ubezpieczenie społeczne wynoszą 12 proc., wobec 27 proc. jakie muszą być odprowadzane za pracowników belgijskich.

W rezultacie - jak podaje "Le Soir" między 2007 i 2016 r. liczba hinduskich pracowników delegowanych do Belgii wzrosła z 1214 do 4462. Według szacunków Setca 90 proc. z nich jest zatrudnionych w sektorze IT zajmując prawie 10 proc. miejsc pracy w tej branży.

Delegowanie a dumping społeczny

Jednak - jak wskazuje federacja firm technologicznych Agoria - w Belgii brakuje profesjonalistów z sektora IT. Rzecznik zrzeszenia Rene Konings podkreślił w "Le Soir", że rozwiązaniem tego problemu jest właśnie wykorzystanie specjalistów z zagranicy. Zastrzegł przy tym, że musi się to odbywać w ramach prawa i nie może to w żadnym wypadku prowadzić do dumpingu społecznego.

W ocenie Setca w Belgii jest nieuczciwa konkurencja, bo pracownicy delegowani są o 30 proc. tańsi niż lokalni. Związek chce, by rząd skrócił możliwość delegowania do sześciu miesięcy i wyrównał wynagrodzenie oraz koszty składek na ubezpieczenie społeczne.

Przepisy w tej sprawie dotyczące pracowników z państw UE regulowane są na poziomie wspólnotowym. Pod presją państw zachodnich Komisja Europejska przygotowała w ubiegłym roku projekt zmiany unijnej dyrektywy o delegowaniu pracowników.

[-DOKUMENT_HTML-]

Najważniejszą zmianą ma być wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą płacę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę. Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, ale też inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, jak premie czy dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, to - zgodnie z propozycją KE - pracownik delegowany byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego. Polska, która ma największą w UE liczbę delegowanych pracowników, protestuje przeciwko tym przepisom. (PAP)