Projekt nowelizacji przepisów jest obecnie w konsultacjach społecznych.

W projekcie zaproponowano m.in. możliwość wydawania orzeczenia lekarskiego o częściowej zdolności do pracy. Obecnie lekarz wydaje opinię, że pracownik nadaje się lub nie do pracy na danym stanowisku. Zgodnie z proponowanymi zmianami będzie mógł określić ograniczenia do wykonywania określonych czynności w związku ze stanem zdrowia pracownika, np. dopuścić go do pracy w mniejszym wymiarze lub określić maksymalną masę przedmiotów, które może przenosić.

Projekt wprowadza też - w określonych przypadkach - możliwość przeprowadzenia okresowych badań lekarskich poza wyznaczonymi terminami. Nowela wprowadzić ma też wymóg wyraźnego powiązania orzeczenia lekarskiego z treścią skierowania na badania - skierowanie ma zawierać dokładny opis warunków pracy na określonym stanowisku.

Propozycje Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej spotkały się z niejednoznaczną oceną partnerów społecznych.

Wioletta Żukowska, ekspertka Pracodawców RP, zwróciła uwagę w rozmowie z PAP, że nie wiadomo, jakie będą konsekwencje wydawania orzeczenia z ograniczeniami do wykonywania niektórych czynności. "Oznacza to, że pracownik będzie zdolny do pracy, ale lekarz wskaże, że niektórych czynności nie może wykonywać, np. podnosić ciężarów od określonej masy. Ale co zrobić w sytuacji, gdy ten pracownik zatrudniony jest na stanowisku magazyniera? De facto ten pracownik staje się niezdolny do wykonywania swojej pracy. Projekt nic nie mówi na temat konsekwencji takich przepisów, jak to ma wyglądać w praktyce" - podkreśliła.

Jej zdaniem można wnioskować, że konsekwencją byłby obowiązek przeniesienia pracownika na inne stanowisko, ale to może być trudne i wiązać się z szeregiem różnych problemów organizacyjnych. "Co jeśli pracodawca nie może zapewnić innej pracy danej osobie? Czy wówczas może ją zwolnić? Czy jeśli zaproponuje inne stanowisko, to ma zapłacić dodatek wyrównawczy? Nie wiadomo, te przepisy tego w ogóle nie regulują. Najbardziej istotne jest to, czy konsekwencją tych przepisów byłby obowiązek po stronie pracodawcy przeniesienia pracownika do innej pracy" - powiedziała Żukowska.

Zwróciła też uwagę, że osoby, które miałyby orzeczenia z ograniczoną zdolnością do pracy, mogłyby być w gorszej sytuacji na rynku pracy. Może się okazać, że pracodawcy będą preferować te osoby, które mają orzeczoną zdolność do pracy bez żadnych ograniczeń. "Tu mógłby się pojawić problem dyskryminacji takich pracowników. Czy to będzie dla nich korzystne?" - zastanawiała się.

"Odnośnie tych orzeczeń mamy szereg wątpliwości. Na pewno chcemy uzyskać dodatkowe informacje od MPiPS, żeby uszczegółowić ten projekt i wskazać faktyczne konsekwencje" - dodała.

Pracodawcy RP popierają natomiast propozycję kierowania pracowników na badania poza wyznaczonymi okresami. "To może przydatne np. w sytuacji, gdy pracownik zasłabł w miejscu pracy. Dla pracodawcy to jest sygnał, że musi sprawdzić, co się dzieje, jaki jest faktyczny stan jego zdrowia, bo to pracodawca odpowiada za bezpieczeństwo i zdrowie w miejscu pracy. Ważne jest też, żeby nie zagrażał swoim współpracownikom. Jest to szczególnie istotne, gdy pracownik np. pracuje na wysokości. Jeśli coś się stanie pracownikowi, to konsekwencje są po stronie pracodawcy" - przypomniała Żukowska.

Katarzyna Zimmer-Drabczyk z Biura Eksperckiego NSZZ Solidarność podkreśliła, że bardzo ważne jest - szczególnie, jeśli będziemy zwiększać częstotliwość badań - stworzenie formuły opisu stanowiska pracy. "Jeśli nie będzie ono opisane przez samego pracodawcę, jeśli lekarz medycyny pracy nie będzie miał wyraźnych wytycznych, to - niezależnie od tego, czy będą one przeprowadzane częściej czy rzadziej - nie osiągniemy zamierzonego celu" - uznała.

Jej zdaniem jest to bardzo istotne, zwłaszcza w kontekście propozycji Ministerstwa Gospodarki, żeby uznawać orzeczenia od innego pracodawcy. Chodzi o projekt ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej, który przewiduje zwolnienie z wstępnych badań lekarskich osób przyjmowanych do pracy u nowego pracodawcy, jeżeli przedstawią aktualne orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań do pracy w analogicznym środowisku. "Jeśli opis nie będzie dokładny, będzie to rodziło pewne wątpliwości, czy rzeczywiście środowisko pracy jest identyczne. Bo może się okazać, że te środowiska różnią się np. poziomem hałasu czy zapylenia. Dlatego tak ważne jest, by opis stanowiska, który otrzymuje lekarz, był możliwie dokładny" - zaznaczyła.

Zimmer-Drabczyk zwróciła uwagę, że projekt odsyła do rozporządzeń, których jeszcze nie znamy. A jest to istotne choćby w kontekście określenia przypadków, w których badania okresowe lekarskie można przeprowadzać poza określonymi terminami. "Więc trudno się odnieść do tej propozycji, jeśli nie mamy projektów rozporządzeń. A okres ich wydania jest dość długi - 18 miesięcy" - wskazała.

"Ja jestem zwolenniczką nie tyle zwiększania częstotliwości badań, co poszerzania ich spektrum w związku z nowymi technologiami, nowym systemem pracy, w związku z tym, że mamy coraz więcej problemów ze stresem" - dodała. Przypomniała o "porozumieniu stresowym", które zawarli wszyscy partnerzy społeczni i skierowali do rządu rekomendacje w sprawie zmiany rozporządzenia dotyczącego BHP w zakresie badania stresu na terenie zakładu pracy.

Jej zdaniem zmieniając przepisy w tym zakresie, należałoby położyć większy nacisk na profilaktykę zdrowotną w miejscu pracy. "Warto byłoby wykorzystać wiedzę Społecznych Inspektorów Pracy, którzy mogliby informować lekarzy medycyny pracy o otoczeniu i stanowisku pracy, ponieważ dzisiaj bardzo rzadko się zdarza aby lekarze odwiedzali zakłady pracy" - podkreśliła.

Konsultacje projektu potrwają do końca września.

Zawiera on również propozycje zmian dotyczące wykazu prac, których nie mogą wykonywać kobiety, szczególnie w okresie ciąży i karmienia piersią.

(PAP)