Związkowcy ISD Huty Częstochowa za utrzymaniem reguł pakietu socjalnego

Związkowcy z ISD Huty Częstochowa są zaskoczeni propozycjami właściciela zakładu, zgodnie z którymi alternatywą dla upadłości firmy ma być redukcja zatrudnienia o ponad tysiąc osób. Chcą utrzymania pakietu socjalnego, który gwarantuje hutnikom pracę do 2015 r.

articleImage: Związkowcy ISD Huty Częstochowa za utrzymaniem reguł pakietu socjalnego fot. Thinkstock

W poniedziałek władze grupy ISD oraz należącej do niej spółki ISD Huty Częstochowa rozpoczęły rozmowy ze związkami zawodowymi i kadrą kierowniczą huty o przyszłości tego przynoszącego potężne straty zakładu. Ratunkiem przed upadłością ma być m.in. sprzedaż stalowni i redukcja załogi o połowę. We wtorek propozycje zarządu skomentowali związkowcy z Solidarności.

"Jesteśmy zaskoczeni i - delikatnie mówiąc - zbulwersowani tym, w jaki sposób przedstawia sytuację właściciel (ukraiński koncern ISD - PAP). Stoimy na stanowisku, że wszelkie działania powinny odbywać się na gruncie pakietu socjalnego, który gwarantuje pracownikom zatrudnienie do 2015 roku" - powiedział PAP szef Solidarności w ISD Hucie Częstochowa Marek Lisowski.

Dodał, że w przypadku złamania 10-letniej gwarancji zatrudnienia, inwestor powinien wypłacić zwolnionemu pracownikowi dwukrotne wynagrodzenie przysługujące mu do końca okresu ochronnego. Związkowcy deklarują, że jedynie odejścia na zasadach zgodnych z pakietem byłyby do przyjęcia dla strony społecznej.

"Nie możemy zaaprobować stawiania załogi pod pręgierzem trudnego wyboru: albo upadłość zakładu albo odejście z pracy za odprawą znacznie niższą niż ta, należna zgodnie z pakietem socjalnym" - dodał szef zakładowej Solidarności.

Zaznaczył, że związkowcy nigdy nie robiły przeszkód, gdy pracodawca proponował pracownikom dobrowolne odejścia. Także teraz nie zamierzają ani do tego zniechęcać, ani zachęcać. Uważają jednak za kluczowe respektowanie zapisów pakietu socjalnego.

Zdaniem Lisowskiego sprawa ewentualnego niedotrzymania przez Donbas zapisów pakietu powinna być przedmiotem rozmów ze współwłaścicielem ISD, ukraińskim biznesmenem Siergiejem Tarutą. Według związkowca, rozmowy prowadzone w tej sprawie między związkami a zarządem na szczeblu zakładu powinny - jak powiedział - "nabrać rozpędu" w najbliższy poniedziałek, po długim majowym weekendzie. Związkowcy liczą, że zarząd ukonkretni wówczas swoje zamierzenia.

Huta zatrudnia ponad 3 tys. osób, z czego ok. 500 w nieczynnej obecnie stalowni. Z analiz pracodawcy wynika, że wśród pozostałych pracowników przerost zatrudnienia sięga tysiąca osób. Jeżeli zgodziliby się na odejście z pracy, inwestor gotów jest wypłacić im odprawy w wysokości co najmniej 15 miesięcznych pensji.

"Chcemy wspólnie z partnerami społecznymi i kierownictwem zakładu wypracować taki model, który z jednej strony pozwoli w sposób możliwie najłagodniejszy przeprowadzić restrukturyzację, z drugiej zapewni konkurencyjność huty i stabilne miejsca pracy tym, którzy w niej pozostaną" - mówił w poniedziałek PAP rzecznik grupy ISD w Polsce Jacek Łęski.

Ukraińska grupa ISD przejęła częstochowską hutę osiem lat temu. Podpisano wówczas pakiet, dający załodze 10-letnią gwarancję zatrudnienia. Dotychczas huta, mimo pogarszającej się sytuacji rynkowej, nie zwalniała pracowników. Nawet gdy pozbywano się poszczególnych segmentów działalności (jak koksownia czy rurownia), część załogi, której nie przejął nowy inwestor, pozostawała w hucie.

Ukraiński inwestor po prywatyzacji huty zainwestował w nią ponad 400 mln zł. W międzyczasie jednak - jak argumentują przedstawiciele ISD - diametralnie zmienił się światowy rynek stali, co w segmencie wytwarzanych w Częstochowie blach grubych jest szczególnie widoczne. Np. Chiny z importera stały się eksporterem blachy, a rynek zaczął się kurczyć - m.in. upadły polskie stocznie, a w wielu innych krajach przemysł stoczniowy ograniczył aktywność. Wzrosły koszty wsadu i złomu, znacząco spadły ceny wyrobów i marże.

To wszystko sprawiło, że od czterech lat częstochowski zakład przynosi straty finansowe, które dotychczas pokrywali właściciele; w sumie trzeba było dopłacić ok. miliarda złotych. Huta wdrożyła też program oszczędnościowy we wszystkich segmentach działalności. Analizy wskazują, że gdyby pozbyć się zbędnego majątku i zmniejszyć załogę, sama walcownia blach grubych, zatrudniająca ponad tysiąc osób, byłaby w stanie utrzymać się i zachować konkurencyjność.

Zdaniem przedstawicieli ISD, bez restrukturyzacji hucie grozi upadłość w perspektywie kilku miesięcy. Alternatywą ma być zgoda ponad tysiąca pracowników na dobrowolne odejścia, przy odprawach w wysokości ok. 15-miesięcznej pensji. Inna możliwa ścieżka byłaby skomplikowana pod względem prawnym, ponieważ pakiet socjalny jest wpisany w układ zbiorowy pracy w firmie. Należałoby go wypowiedzieć i zmienić treść umów o pracę z każdym pracownikiem. Natomiast wypłacenie świadczeń zgodnych z pakietem socjalnym także oznaczałoby prawdopodobnie finansowy koniec huty.

Według ISD rozmowy o redukcji zatrudnienia to ostateczność - po wyczerpaniu innych możliwości poprawy sytuacji ekonomicznej huty.